-
Wariatki i nimfomanki w polskiej klasyce literackiej czyli o istotnych funkcjach soft porno
Polska literatura, a co za tym idzie także kinematografia pełna jest szaleństwa w wydaniu damskim, które w dodatku zauważalne jest słabo lub wcale. Tymczasem w momencie kiedy zawierające wątki społecznie dysfunkcyjne dzieła powstawały i były drukowane, musiały wywoływać nielichy sprzeciw. I tak zapewne było z „Lalką”, której ekranizację powtórzono czyniąc z kontrowersji dewastującej relacje, wieśniacki wygłup. Wskazano to, co wskazał Prus, ale z intencją nie dotykającą nawet problemu, który on chciał opisać. Serial ten bowiem powstał po to, by zrobić możliwie dużą promocję filmowi kinowemu i zminimalizować koszt tej promocji. Myślę, że ktoś wpadł na taki właśnie pomysł – żeby samo żarło i ludożerka dostawała amoku, zróbmy dwie „Lalki” i jedna będzie nakręcała drugą. I tak się właśnie s...
|
|
gabriel-maciejewski |
| 23 września 2026 09:25 |
63 1928 11
O wizerunku żydów w polskim kinie i nie tylko...
Dzisiaj żyd występujący w polskim filmie, to przeważnie zakamuflowany koordynator służb specjalnych z niejasną przeszłością. Gładko wygolony, pachnący i kompetentny. Nie zawsze tak było i wszyscy o tym wiemy. Żyd zajmował w wyobraźni ludowej sporo miejsca i było to miejsce szczególne. Czy rzeczywiście był traktowany z niechęcią, bądź nienawiścią, jak chcą niektórzy, próbując przypodobać się osobom pochodzenia żydowskiego, które wyglądają tak, jak to opisałem na początku? Chyba nie. Żyd był inny, ale raczej sympatyczny, choć wywoływał też różne kontrowersje. Dzieci oglądały go dawniej od najmłodszych lat, albowiem występował w jasełkach. Miał swoją rolę do odegrania, śpiewał i tańczył. Ostatnim jasełkowym żydem był chyba Tadeusz Kwinta, w przedstawieniu „Betlejem polskie” Schillera, pus...
|
|
gabriel-maciejewski |
| 21 września 2026 08:52 |
46 1808 10
Dęty film w dętym filmie i nieprawdopodobnie głupia publiczność, czyli operacja "Miska ryżu"
Obejrzałem wczoraj film pod tytułem „Operacja Argo”. Jest to film fajny, ale dęty. Opowiada o tym zaś, jak zrobiono inny dęty film, żeby wywieźć zakładników z Teheranu w roku 1979. Zakładników, którzy ukryli się w kanadyjskiej ambasadzie po zajęciu amerykańskiej przez „studentów” – lewicujących islamistów. Polecam wszystkim ten obraz, choć nie pokazuje on wcale prawdy. No, ale jak wiemy jest prawda czasu i prawda ekranu. Film jest ciekawy i dynamiczny. Tyle, że koncentruje uwagę widza na sprawach nieistotnych lub takich, które się w ogóle nie zdarzyły. W Hollywood rzeczywiście wymyślono dęty scenariusz, który miał posłużyć jako pretekst do zjawienia się w Iranie ekipy poszukującej plenerów dla filmu. Tyle, że nie trzeba go było wykorzystywać, albowiem zakładników dało się wyprowadzić ...
|
|
gabriel-maciejewski |
| 22 września 2026 09:09 |
48 1706 11
Księżyc jest z sera i mieszka na nim Twardowski, czyli o specjalizacji i popularyzacji
Jak wiemy, poprzez aktywność w sieci każdy chce zwrócić na siebie uwagę. Im mniej potrafi im bardziej jego możliwości ograniczają się do funkcji – kopiuj/wklej, tym większe ma aspiracje i jest przekonany o swojej sprawczości. Jeden pan na iksie przypomniał dziś na przykład wybitnego historyka Antoniego Prochaskę, którego książki przydałoby się wydać. Czy on je wyda? Nie. On tylko przypomni, że taki człowiek istniał, otrzepie dłonie po skończonej robocie i pokaże z dumą swoje dzieło – kopiuj/wklej. To jest tak zwana popularyzacja. Jak szary człowiek z iksa przeczyta o historyku nazwiskiem Prochaska, rzuci wszystko i popędzi czytać jego książki. Tak będzie – na pewno. Wydajemy książki Ludwika Kubali, Wiktora Czermaka, a pewnie wydamy coś tego Prochaski. Czy jakaś osoba, korzystająca z in...
|
|
gabriel-maciejewski |
| 24 września 2026 08:32 |
62 1647 14
Edukatorzy, esteci i kaowcy
Skuteczna propaganda jest niewidoczna, przyjemna, zapada w pamięć i serce, wywołuje dyskusje. Może być też kontrowersyjna, zawsze wywołuje emocje. Przede wszystkim jednak jej cechą jest to, że nie wygląda na propagandę. Nie działa wyłącznie bezpośrednio, jej siła polega na tym, iż stale się o niej dyskutuje, albowiem to gwarantuje zainteresowanie i korzyści osobom, które ją kolportują. Dawno temu, bo dziś to już całkiem nieważne, w ten sposób zarabiano miliony na dziełach sztuki, także tej nowej. „Słoneczniki” van Gogha leżały gdzieś w sejfie, a pół aspirującego świata wieszało sobie je na ścianie kupując oleodruk za niewielkie sumy. Cena obrazu zwyżkowała, w najgorszym razie utrzymywała się na stałym poziomie, a pośrednicy kontrolujący rynek zarabiali na reprodukcjach. Podobnie, ale n...
|
|
gabriel-maciejewski |
| 20 września 2026 09:01 |
40 1579 10
Przestańcie wreszcie promować Polskę...
Wyznam, że kiedy słyszę, nie wiem który już raz, że rozpoczyna się kolejna kampania promująca Polskę, przewracają mi się bebechy. Jasne jest bowiem, że wszelkie budżety przeznaczone na tę promocję to przewał, a chodzi o to, żeby nie zrobić niczego. To znaczy cała ta promocja przeznaczona jest dla kontrolerów z wyższych urzędniczych szczebli i stanowi po prostu zestaw dupokrytek. To znaczy, że musi być w niej Szopen i Kopernik. I takie właśnie popisy oglądaliśmy ostatnio. Nie ma sensu promować Polski, bo jak coś jest nachalnie promowane to znaczy, że ma jakieś wady. A ludzie i tak tu trafią. Nie tylko do Krakowa, ale także do mniejszych miast i miasteczek. Promocja zaś z zastosowaniem tak zwanych kodów kultury, czyli aspiracji wpychanych ludziom, jak dziecko w brzuch, to rzecz najgorsza...
|
|
gabriel-maciejewski |
| 25 września 2026 08:03 |
33 1443 11
Czyśmy pobłądzili albo dlaczego Lewandowski nie strzela goli w reprezentacji?
Oglądałem wczoraj mecz, grali nasi z Bośnią i Hercegowiną w jakimś nowym układzie, czyli w tej całej Lidze Narodów. Ponieważ nasza drużyna nie nadaje się do niczego, zostaliśmy przesunięci do drugiej dywizji, czyli – jak to mawiają podwórkowi specjaliści – gramy z kelnerami. No i oczywiście komentatorzy tego meczu stanęli na wysokości zadania. Liczyli ile było strzałów na bramkę, czy były celne, jaki jest profil stopy tego czy innego zawodnika, jaka pogoda…itp. itd. Czyli interesowali się wszystkim, tylko nie tym dlaczego nie ma goli. W pewnym momencie na boisko wszedł zawodnik nazwiskiem Nowak i ci durnie komentujący mecz zaczęli opowiadać, że to jest już szósty Nowak z tej rodziny, jaki gra w reprezentacji. Oczywiście, według komentatorów każdy z nich był świetny, przysłużył się druż...
|
|
gabriel-maciejewski |
| 26 września 2026 08:41 |
24 1102 12
Bohun czyli Bohdan
W marcu 1942 roku, generał Sikorski, jak donosi The Evening Star z 28 marca, bawił z wizytą w USA. Na liście towarzyszących mu osób, uwagę moją zwrócił Wing Commander Bohdan Kleczyński. Nie wiem jak Wy, ale ja wcześniej o nim nie słyszałem. Celem nadrobienia zaległości, zapytałem gugla o więcej szczegółów i zagłębiłem się w lekturze jego wikirysu. Z wszystkich zawartych tam informacji, jedna w szczególności zwróciła moją uwagę. "W 1942 udaremnił próbę zamachu w lecącym nad Atlantykiem samolocie gen. Władysława Sikorskiego." Nie wiem ile razy Sikorski był w Stanach, ale podejrzewam, że to dotyczyło tej marcowej wizyty. No nic, w związku z tym, że rok później zamach na generała zakończył się sukcesem, pomyślałem, że mógł to być rodzaj przymiarki. Sprawa tego zamachu opisywana była 20 lat...
|
|
bolek |
| 20 września 2026 14:00 |
19 940 6
"Naciągana" opowieść polskiego żołnierza o sabotażu
Urzekła mnie ta historia , dlatego postanowiłem się podzielić z Wami brytyjską wzmianką na temat zamachu na gen. Sikorskiego, autorstwa Liama Allena z BBC. Tłumaczenie mogłoby, jak zawsze, być pewnie lepsze, ale i tak nie jest złe, IMHO. "Naciągana" opowieść polskiego żołnierza o sabotażu Po niemieckiej inwazji na Polskę, która doprowadziła do wybuchu II wojny światowej, generał Władysław Sikorski został premierem rządu polskiego na uchodźstwie. Pracując w Londynie, dowodził wojskami i kierował potężnym wywiadem wojskowym. Dokumenty Secret Service – ujawnione po raz pierwszy przez Archiwa Narodowe w Kew w Londynie – ujawniają doniesienia o zamachu na jego życie w 1942 roku. 21 marca generał Sikorski, sześciu członków jego sztabu – w tym dowódca eskadry Bohdan Kleczyński – i inni członk...
|
|
bolek |
| 22 września 2026 07:30 |
15 810 3
Oko Bazyliszka
Niedziela, 21.06.26. Rano zbieram się na pociąg do Skole. Jest o 9.37 pośpieszny, czyli "szwedki". Z wyglądu podobny jest do osobowego, czyli "elektriczki", tyle ze o podwyższonym standardzie. Kupuje się bilet z miejscówką, ale nie trzeba, tak jak przy płackartnym, kupować biletu wcześniej. Ponoć zawsze są. Koszt biletu to 109hr. Pomiędzy Sławskiem a Skole zatrzymuje się tylko w Tuchli, zaś płackartnyj nie zatrzymuje się nawet w Tuchli. Płackartnyj więc to taki "ekspres" w wydaniu ukraińskim. Jest ciepło i zanosi się na pierwszy w tym roku upał w Karpatach. W Skole jestem o 10.05. Do kościoła mam jeszcze około 10 minut i wchodzę w czasie kazania. Po ukraińsku. W kościele jest ok. 24 osób. Mało, bo miejsc siedziących jest trzy razy tyle, a jeszcze ze 40-50 osób mogłoby stać po bokach i ...
|
|
OjciecDyrektor |
| 23 września 2026 06:33 |
31 731 9