-

Lista artykułów

Trzy bilbordy za Ebbing, Missouri, czyli dlaczego trzy gwiazdki na dziesięć to za dużo dla tej bzdury

Uwaga. Jeżeli ktoś wybiera się na film „Trzy bilbordy za Ebbing, Missouri”, niech lepiej nie czyta tego tekstu. Zdradza istotne szczegóły.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

Zachęcony pochlebnymi opiniami znajomych, poszedłem do kina na film „Trzy bilbordy za Ebbing, Missouri”. Ponieważ lubię być zaskakiwany, nie czytałem wcześniejs żadnych streszczeń fabuły lub recenzji.

I faktycznie, także i tym razem zaskoczenie było spore, choć akurat nie w tę pozytywną stronę.

Tak jak bowiem spodziewałem się czegoś wielkiego, dostałem propagandowy, politycznie poprawny, naciągany do granic możliwości zlepek bzdur, podczas seansu którego wielokrotnie chciałem wyjść, a gdy wreszcie się na to zdecydowałem, niespodziewanie okazało się, ...

przemsa
18 lutego 2018 09:02

47     899    6

Czy Cezary Gmyz z Joanną Lichocką będą wchodzić na Nanga Parbat?

    Ja oczywiście rozumiem, w jaki sposób wyczyny polskich piłkarzy, międzynarodowe sukcesy polskich artystów, czy – ostatnio zwłaszcza – odkrywanie kolejnych bohaterów polskiej walki o ratowanie Żydów z rąk niemieckich oprawców, wspiera tak zwaną Dobra Zmiane w drodze do kolejnych wyborczych zwycięstw, natomiast przyznaję, że, choćbym nie wiem, jak się napinał, to nie jestem w stanie zrozumieć, dlaczego oni z tak nieprawdopodobnym zacięciem eksploatuja wciąż temat himalaizmu, no a przy tej okazji, tragedii Tomasza Mackiewicza. Był taki moment, kiedy w publicznej przestrzeni pojawiło się wystarczająco dużo informacji na temat i owego dziwnego człowieka, jak i w ogóle całego tego towarzystwa, którego on był jedn ...

krzysztof-osiejuk
13 lutego 2018 09:58

13     1084    4

Ile waży pisarz?

Do wczoraj mylnie sądziłem, że polski PEN Club i ZLP to jedno i to samo. Okazuje się jednak, że nie, ZLP sobie, a PEN Club sobie. Jedno łączy ludzi zrzeszonych w tych organizacjach – nikt nie czyta ich książek i wierszy, poza nimi samymi. ZLP jest w o tyle lepszej sytuacji, że ma do dyspozycji w każdym mieście trochę nieruchomości, którymi może zarządzać. PEN Club zaś ma poważnych sponsorów strategicznych, którzy dbają, by ich podopiecznym nie stała się krzywda.

Aha, jest jeszcze Stowarzyszenie Pisarzy Polskich, do którego należą ci wszyscy autorzy, których wymienione wcześniej organizacje nie wpuściły za próg, lub ci, którzy się członkostwem w tamtych strukturach brzydzili. Dlaczego mieliby się brzydzić? Bo ZLP to komusze złogi ...

gabriel-maciejewski
12 lutego 2018 09:03

7     1113    10

Taniec ducha w Górze Kalwarii

Przeczytałem wczoraj niektóre komentarze na temat książki o czerwcu polskim i niektórych z autorów tych komentarzy od razu usunąłem z bloga. Dziś wyjaśnię dlaczego. Nie po to, by się tłumaczyć, ale po to, by ostrzec następnych. Wszyscy w zasadzie konsumenci informacji dzisiaj przyzwyczajeni są do tego, że autorzy ich kokietują i starają się za wszelką cenę zwrócić na siebie ich uwagę, bo za tym idzie klikalność, popularność, a niekiedy pieniądze. W sferze polityki i propagandy, takie zachowania są oczywiście widoczne, ale prowadzą one na manowce, z których nie ma powrotu. No chyba, że ktoś ma znajomego z dobrym ciągnikiem i ten znajomy go z tych bagnisk wyciągnie. Sposoby kokietowania Polaków i zwabiania ich do miejsc, z których nie ma w ...

gabriel-maciejewski
6 lutego 2018 09:23

40     1707    14

Czy Izrael chce rewizji najnowszej historii?

Od wczoraj wiemy już kto jest największym wrogiem demokracji, spokoju publicznego oraz wartości, na których opiera się nasza cywilizacja. Tym wrogiem są media społecznościowe, czyli wszystkie te portale, które nie mają certyfikatu wystawionego przez tajniaków poprzebieranych za moralne autorytety.

Zacznę jednak od pierwszej myśli, jaka wpadła mi do głowy po przeczytaniu wczorajszych rewelacji, które znalazły się w sieci, a dotyczących zagrożeń dla demokracji, jakie niesie nowa ustawa o karaniu za używanie nazwy polskie obozy koncentracyjne. Oto Izrael dogadał się z Moskowią, że nie można krytykować działań Rosji w czasie II wojny światowej. Wojna ta, jak wiemy zaczęła się we wrześniu 1939 roku, a nie w czerwcu 1941 jak chcą Rosjanie. Izrael tego faktu zan ...

gabriel-maciejewski
29 stycznia 2018 08:32

27     2435    11

O wrażliwych młodzieńcach i ich niezwykłych pasjach

Ktoś tu wczoraj polecił mi obejrzenie „Drogówki” i napisanie recenzji. Obejrzałem, ale w recenzję mnie nie wrobicie. Za stary na to jestem. „Dom zły” to jest jednak film, w którym widać jakiś zamysł i konstrukcję, w tej całej „Drogówce” widać tylko przemożną chęć zdeprawowania młodzieży. I nie mówcie mi, że młodzież już jest zdeprawowana, nie jest i ja postaram się to dziś udowodnić. Zanim jednak przejdę do rzeczy, powiem jeszcze słów kilka na temat gawęd zwanych niekiedy literaturą. Panuje powszechne i całkowicie błędne mniemanie, że ktoś podróżujący w dalekie kraje i przeżywający niezwykłe przygody może, niejako naturalnie, napisać dobre opowiadanie, które natychmiast zyska uznanie czytelników ...

gabriel-maciejewski
27 stycznia 2018 10:00

11     916    9

Coryllus i tajemnica tajemnic

Od trzech dni wymieniam z naszym nieocenionym Georgiusem uwagi na temat rodziny Hohenzollern von Ansbach. Rotmeister przygotowuje w tym czasie specjalny, protestancki numer nawigatora, w którym znajdą się same teksty archiwalne i same sensacje. Ja też jedną znalazłem, czym się pochwalę, żeby nie było potem, że najczarniejszą robotę zwalam na innych i wydaję tylko polecenia. Stalagmit zaś przygotowuje numer starożytny. Nie wiem, który będzie pierwszy, to zresztą nie ma znaczenia. Mają być to dobre numery i tyle. Nie pędzimy do nikąd przecież. Postanowiłem, że sprawa Sacco zostanie rozwinięta przez nasze wydawnictwo we wszystkie strony. Jak rotmistrz skończy z numerem protestanckim zajmie się nowym, całkowicie poświęconym Sacco. Do tego powstanie komiks i książka. Nie wiem ...

gabriel-maciejewski
22 stycznia 2018 09:53

20     1817    17

Agnus dei, święci i wydawcy na służbie. Epoka elżbietańska, czyli czas rosnących nastrojów patriotycznych cz.2

Banko, Donalbein, Malkolm przybywajcie!
W górę, w górę patrzcie na ostatecznego
Sądu wielki obraz….

MacBeth, akt 2, scena 3

Stratford-upon Avon jest nie tylko jedną z głównych atrakcji turystycznych hrabstwa Warwickshire, ale i obowiązkowym miejscem odwiedzin wycieczek szkolnych oraz wyznawców dorobku rzekomego dramaturga i poety Williama Szekspira. W 2016 roku gruchnęła wieść, że znalazły się fundusze na konserwację średniowiecznej kaplicy Gildii, a konkretnie pozostałości fresków. Konserwatorzy, którzy zabrali się do pracy, pod warstwami farb i drewnianymi boazeriami odkryli więcej niż tylko pozostałości. Prace wciąż trwają. Oprócz poszczególnych odkrywanych murali można obejrzeć symulację tego nieprawdopodobnie b ...

ainolatak
21 stycznia 2018 14:00

28     3050    23

Ku dziadostwu z impetem

Wczoraj przez cały dzień czytałem książkę Morawskiego o Sacco di Roma. To jest wstrząsająca lektura, ale mam wrażenie, że chyba muszę napisać własną książkę na ten temat, bo to co opisał Morawski jest jedynie zbiorem wątłych sugestii. Brakuje tam kilku jasnych i dobitnych stwierdzeń dotyczących metod prowadzenia polityki przez Habsburgów. A były to metody subtelne i co najważniejsze – samodzielne. Cysorz prowadzi politykę samodzielną, czego mu odjąć nie można. Tego się nijak nie da powiedzieć o Franciszku I, który od upadku Węgier począwszy prowadzi politykę Henryka VIII. No, ale o tym kiedyś może w książce, a niebawem w komiksie. Dziś spędzę cały dzień na przygotowywaniu konspektu do tego dzieła.

Czytałem więc, siedziałem, piłem kawę i łaziłem po pokoju, a po gł ...

gabriel-maciejewski
14 stycznia 2018 10:19

18     1409    13

Książki, gazety, propaganda. Z nie tak dawnej historii

Książka to ważny przedmiot. Mimo iż czasem wydaje się niepozorna i banalna, nosi w sobie wielką moc. Treść przekazywana przez książki może kształtować postawy i opinie, a nawet skłaniać do określonych działań. Od zarania dziejów władcy i wodzowie wykorzystywali potęgę tekstu. Także w XX wieku politycy nie oparli się pokusie wpływania na umysły obywateli państw poprzez literaturę. To samo można powiedzieć o prasie.

Już od lat 70tych XIX wieku w Wielkiej Brytanii ukazywały się książki rysujące przed czytelnikami obraz straszliwej inwazji armii z dalekich krajów na Wyspy Brytyjskie. Celem tej wyrafinowanej propagandy było wytworzenie w angielskim społeczeństwie poczucia strachu i zagrożenia ze strony potencjalnego nieprzyjaciela, którym w zależności od potrzeb poli ...

Stalagmit
11 stycznia 2018 13:00

29     1124    12

Czy jacykolwiek liderzy są w ogóle potrzebni?

lider, czyli kto? Z angielskiego leader, bierze swoje pochodzenie od słowa „to lead”, czyli prowadzić. A więc prowadzący, ktoś, kto jest na przedzie grupy ludzi lub ten, który ją prowadzi, ale również sobą reprezentuje resztę, czyli, podążającą za nim; szczebel w hierarchii niżej. 

Tutaj dygresja. Jeśli spotykamy się np. z takimi zwrotami w mediach jak „przyjaciele indian”, to wiadomo, że one zostały gdzieś wymyślone, bynajmniej nie dla dobra indian, ale żeby można było łatwiej nimi zarządzać. Tak samo jest ze zwrotem lewica i prawica, które ktoś wymyślił, które na przestrzeni lat znaczą co innego, a obecnie uczy się o nich w szkołach, jako jedynie słusznym określeniu poglądów politycznych. To trochę jak z tym kapitaliz ...

beczka
10 stycznia 2018 19:59

17     579    5

Kradźba i marnotrata czyli o realiach historycznych

Nie ma mowy, żebym obejrzał choć jeden odcinek serialu „Korona królów”, po tym co zobaczyłem wczoraj w zajawkach. Szczególnie po wysłuchaniu wypowiedzi pani Łepkowskiej oraz tego młodzieńca, co zagrał królewicza Kazimierza. Fragmentów samego serialu omawiał nie będę, bo nie ma po prostu o czym gadać.

O co chodzi? Z grubsza o to, że każda wizja historii powinna mieć autorski charakter, to znaczy ten, który decyduje się na pisanie lub kręcenie filmu historycznego, nie powinien się ochrzaniać, ale mówić to co uważa za stosowne i nie oglądać się na tak zwane ostatecznie ustalenia wyprodukowane w akademii dla potrzeb politycznych. Tak to już bowiem z historią jest, że służy ona bieżącej polityce, pozostaje tylko rozstrzygnąć kw ...

gabriel-maciejewski
2 stycznia 2018 09:07

58     2525    15

Czy można wymazać Boże Dzieciątko i Jego Rodzicielkę? Epoka elżbietańska, czyli czas rosnących nastrojów patriotycznych cz.1

Jesteśmy jeszcze w oktawie świątecznej, w nowym roku życzę zatem błogosławieństwa Bożej Dzieciny Gospodarzowi, Autorom, Komentatorom oraz wszystkim Czytelnikom :)

Czas świąteczny minął bez sieci. Nadrabiając zaległości czytelnicze na SN, przy okazji wpisu Gospodarza  o-Stefku-Hawkingu , wpadł mi w oczy komentarz Parasola, przytomnie odpowiadającego Magazynierowi, że i owszem, zanim Stefan przeciągnie strunę i bezpowrotnie wpadnie w czarną dziurę, można byłoby wysłać go do sanktuarium maryjnego na wyspie. Można by, gdyby Brytole nie spalili i nie ograbili…. Dzisiaj w uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki Maryi, warto przypomnieć jego historię,  wydarzenia jakie się rozegrały oraz ludzi z nimi związanymi. Mowa bowiem o jednym z najważniejszych, średnio ...

ainolatak
1 stycznia 2018 14:16

68     4118    27

Żniwa roku niepodległości

Z nieopisanym zdumieniem przeczytałem przedwczoraj to, co na swoim profilu fejsbukowym umieścił profesor Sławomir Cenckiewicz. Rzecz jest tak kuriozalna, że muszę ją tu zacytować w całości.

 

Proszę traktować niniejsze ogłoszenie na serio :) :

Poszukuję uczciwego wydawcy, który chciałby wyruszyć ze mną na okolicznościowe żniwa w Roku Niepodległości 2018!

Mam już gotowy projekt na serię bombowych książek!

Ne musi być prawicowy (zaangażowani są często nieuczciwi i bez większego pojęcia o PR), ale musi być profesjonalny (więc i uczciwy). Myślę, że mały (zbyt mały) wydawca może sobie rady nie dać!

Ale żeby nie było jak w tekście Peji czyli jak zawsze w Polsce:

"Nieporadność promotorów, wydawców wole czyny
Materiał zrobiony z własnej bez ...

gabriel-maciejewski
1 stycznia 2018 11:33

12     1159    12

Rozpustne ekspedientki ze sklepu z bielizną

Próbowałem obejrzeć film pod tytułem „Dziennik nimfomanki”. Może tytuł był ciut inny, nie pamiętam dokładnie, bo rozeźliłem się już w piątej minucie filmu i wyłączyłem. Bardzo razi mnie nieprawdopodobieństwo sytuacji i relacji emocjonalnych oraz psychologicznych w filmach. A dziś w zasadzie nie ma innych filmów niż rażąco nieprawdopodobne z emocjonalnego i psychologicznego punktu widzenia. Z tego też powodu nie lubiłem nigdy filmów SF, gdzie relacje między ludźmi, a także między ludźmi i kosmitami oraz pomiędzy kosmitami a innymi kosmitami sprowadzone są do poziomu piaskownicy. Zabieg ten stosuje się po to, by zwiększyć ilość widzów. Wiadomo, że proste relacje zrozumie każdy, a trochę bardziej skomplikowane tylko niektórzy. Ja tu wczoraj o ...

gabriel-maciejewski
31 grudnia 2017 10:07

15     1317    11

Czym św. Paweł różni się od dawców nasienia?

Obejrzałem wczoraj film dokumentalny zatytułowany „Szwedzka teoria miłości”. Projekt ten jest prosty jak przecinak i nie umywa się nawet do tak finezyjnych numerów z cyrku Astleya jak „Wojskowy krawiec” czy „Metamorfozy wieśniaka”. Postanowiłem jednak napisać o nim kilka słów. Z grubsza chodzi o ukazanie tego straszliwego mechanizmu, który doprowadził do dezintegracji rodziny w Szwecji. Mamy więc na samym początku zdjęcia, gdzie widać tradycyjną rodzinę z lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych, potem przemawiają politycy i Olof Palme maszeruje na czele swoich zwolenników ulicami Sztokholmu. Później zaś jest już tylko gorzej, aż wreszcie dochodzimy do konkluzji i wniosków. Te zaś są całkowicie zaskakujące. Prz ...

gabriel-maciejewski
28 grudnia 2017 10:07

26     1341    10

Metamorfozy wieśniaków

Historia Philipa Astleya, którą opisałem wczoraj będzie dla mnie jeszcze długo źródłem wielu inspiracji. Był to bowiem człowiek niezwykły i miał, jak to się mówi, rękę. Każdy numer, który pokazywano w jego cyrku można by, bo lekkiej przeróbce zastosować w naszych dzisiejszych okolicznościach, nie cyrkowych bynajmniej. Oto wymyślił pan Astley pokaz następujący, wokół areny szerokiej na 42 stopy galopował na czwórce koni facet odziany w strój wieśniaczy. W czasie swojego popisu kilka razy zrzucał z siebie ubranie, za każdym razem ukazując się publiczności w nowej, zaskakującej kreacji. Na sam koniec pozostawał w jedwabnym surducie i takich samych spodniach. Widzowie bili brawo, a całość nazywała się „Metamorfozy wieśniaka&rdqu ...

gabriel-maciejewski
27 grudnia 2017 08:56

9     936    5

Człowiek, który stworzył format

Powinienem, każdego dnia właściwie, robić coś pożytecznego. Nie czynię tego jednak i głównie coś zajadam, a jak już skończę, biorę się za lekturę. Zwykle nieodpowiednią. W wigilię, zamiast zająć się sczytywaniem rozdziałów kolejnego tomu Baśń, albo poczytać coś stosownego, sięgnąłem po książkę Bogdana Danowicza zatytułowaną „Był cyrk olimpijski”. Otworzyłem ją, przeczytałem wstęp i zamarłem. Potem od razu przeskoczyłem na stronę 34 gdzie zaczyna się rozdział pod tytułem „Cyrk Astleya”, a jeszcze później po przeczytaniu tego rozdziału, natychmiast zacząłem inny, który nazywał się „Ojcowie klownów”.

Kim był Philip Astley, pewnie się zastanawiacie. O, to bardzo popularna postać, nazywali go, bo nie wiem czy jeszcze ...

gabriel-maciejewski
26 grudnia 2017 10:43

11     1162    7

Dlaczego Stephen Hawking nie odwiedził jeszcze Lourdes?

Bo co do tego, że nie odwiedził wszyscy się chyba zgadzamy, prawda? Gdyby tam pojechał nie wyglądałby już tak okropnie, nie musiałby mówić przez syntetyzator mowy, a może nawet nie musiałby opowiadać tych dyrdymałów o kosmosie, a także zakładać się z kolegami fizykami o to czy Bóg istnieje, czyniąc przedmiotem zakładu roczną prenumeratę „Penthouse’a”. No dobrze, nadużywam, o to czy Bóg istnieje akurat się nie zakładał, o co innego poszło, ale stawka była jawna i tu się nie mylę.

No więc dlaczego Stephen Hawking wiedziony nieomylnym swoim instynktem nie wybrał się jeszcze do Lourdes, nie napił się wody ze źródełka i nie podskoczył z radości kiedy jego ciało przeniknął dreszcz uzdrowienia? Otóż on nie zrobił tego wszystkiego, ...

gabriel-maciejewski
24 grudnia 2017 09:02

12     1081    6

O sposobach opisywania zjawisk II

Dawno temu poprosiłem jednego z autorów, by napisał tekst dotyczący powieści Agaty Christie zatytułowanej „Pasażer do Frankfurtu”. Nie pamiętam co on tam napisał, ale niedawno sam zacząłem czytać tę książkę i jestem jej treścią zdumiony w najwyższym stopniu, a nie przeczytałem jeszcze całości. Pani Agata próbuje wyjaśnić w swojej ostatniej powieści fenomen ruchu młodzieżowego lat sześćdziesiątych. Sposób w jaki to czyni demaskuje ją całkowicie i demaskuje także plany tych osób, które ruchem studenckim kierowały w istocie. Powieść zaczyna się, jak wszystkie chyba jej powieści od prezentacji bohaterów, którzy okazują się nie tym kim są w istocie. Na lotnisku, młoda dziewczyna proponuje mężczyźnie by oddał jej swój paszpo ...

gabriel-maciejewski
20 grudnia 2017 10:12

5     735    8

Dzisiejsze nagranie z Józefem, pogadanka o Rosji

Trochę krótko i na chybcika, chyba coś nagram samodzielnie na ten temat

 

https://www.youtube.com/watch?v=rZmJvAbDgSU 

gabriel-maciejewski
27 listopada 2017 19:11

17     1242    13

Wolność wiodąca lud na manowce czyli szczury w ogrodzie Tygrysa

Wszyscy widzieli zamieszczone tutaj reprodukcje dzieł Felicjana Ropsa. Wszyscy też zrozumieli istotny sens anegdotki, którą o Ropsie opowiedział nam Vollard. Nie wszyscy jednak zdają sobie sprawę, że Rops mógł wykonywać swoje obsceniczne grafiki całkowicie bezkarnie. Vollard nie wspomina ani razu o tym, by ktokolwiek protestował przeciwko treści jego prac, a już o tym by zrobił to jakiś kościelny hierarcha nie mogło być mowy. Hierarchowie przecież trzęśli portkami przed ludźmi, z którym Felicien Rops siadał do stołu i gawędził. Mamy więc uznanego artystę, który nie jest wcale prześladowany i dręczony, który może tworzyć co chce, a tak się składa, że chce jedynie przedstawiać świętych w kontekstach pornograficznych. Ma zagwarantowane bezpieczeństwo i z ...

gabriel-maciejewski
21 listopada 2017 09:26

4     694    10

Vincent van Gogh i ludzie posiadający przyjaciół, a także ci, którym łamią kości

Miałem dziś napisać coś na temat polityki wewnętrznej na SN, ale się z tym wstrzymam. Czy możecie sobie wyobrazić, że ktoś sławny w swojej epoce, ktoś, kogo portret rozpoznaje każdy student historii sztuki (mam nadzieję, że to ciągle aktualne), ktoś o kim była mowa w filmie oglądanym przeze mnie ostatnio. Jednym słowem – Pere Tanguy nie ma swojej notki w angielskiej wikipedii? No nie ma...to jest niepojęte. Ma we francuskiej, niemieckiej i rosyjskiej, ale w angielskiej nie ma. Nie wiem czy któraś z postaci tego kalibru została jeszcze dotknięta taką dysfunkcją, ale przypuszczam, że nie. E, tam...powie zaraz ktoś….a niby kim był ten facet? Handlował farbami i zaczął lansować tych impresjonistów. Normalny sklepikarz. Myślę, że ktoś znający Paryż powinien się na ...

gabriel-maciejewski
19 listopada 2017 09:35

11     1503    7

Vincent van Gogh i sinusoida Coryllusa

Jeszcze raz powtórzę – wspomnienia Vollarda powinien przeczytać każdy. Ja wiem, że nie każdy to zrobi, bo większość osób oczekuje treści podanych wprost i jeszcze opatrzonych komentarzem wyjaśniającym, ale nie po to się tu zbieramy, żeby takie akurat treści komentować. Świadom sytuacji w jakiej się znalazł oraz wszystkich mechanizmów sterujących rynkiem sztuki, opowiada nam pan Vollard historie niesłychane. Oto, być może w dalszej części książki coś się zmieni ale nie sądzę, pomiędzy wymazaną farbą łachudrą aspirującą do bycia malarzem prekursorem, a Georges’em Clemenceau nigdy nie stało więcej jak dwie osoby. Przeważnie jest to jeden człowiek, który w każdej chwili może poznać Tygrysa z tym lub tamtym malarzem. Nie każdy malarz chce rzecz jasna ...

gabriel-maciejewski
17 listopada 2017 10:02

39     1661    7

Vincent van Gogh, Nowe Ateny i Matka Boża z Częstochowy

Dostałem wczoraj tom wspomnień Vollarda. Otworzyłem w kilku miejscach na chybił trafił i serdecznie się uśmiałem. Najbardziej ubawiły mnie historie związane z malarzem skandalistą Felicienem Ropsem oraz anegdoty pochodzące wprost z lokalu mieszącego się na Montmartrze, który nosił nazwę „Nowe Ateny”. Obok był lokal o nazwie „Tamburyn”, też ciekawy, ale mniej ważny. Tam właśnie, w tych Nowych Atenach i w Tamburynie bywał Vincent van Gogh, a także inni malarze – Manet, Renoire i Cezanne. To w Nowych Atenach padła słynna kwestia wygłoszona przez abnegata Cezzane’a w kierunku dystyngowanego Maneta. Co pan będzie wystawiał – zapytał ten ostatni. - Garnek gówna – odpowiedział z irytacją ten pierwszy. Wszystko to opisuje nam pan Am ...

gabriel-maciejewski
16 listopada 2017 10:22

31     1871    10

Strona 1 na 3.    Następna 


Komentarze